czwartek, 17 maja 2012

Śmiejmy się...

Wszyscy lubimy się pośmiać...i słusznie, bo śmiech to zdrowie. Z tego też powodu ludzie od zawsze wymyślali dowcipy. W tych słownych żartach- jak w zwierciadle- odbija się cały nasz świat. Śmiejemy się najczęściej z innych. Osoby o bardziej rozwiniętym poczuciu humoru potrafią śmiać się również z samych siebie. Opowiadanie dowcipów to dobra okazja, aby zabłysnąć w towarzystwie, to również doskonały sposób na odstresowanie się i rozładowanie napięcia w trudnych sytuacjach. Niestety, nie należę do osób, które sypią dowcipami, jak z rękawa, za to jestem bardzo "wdzięcznym" ich słuchaczem. Często też  w zimne lub nieprzyjemne dni (takie, jak ten dzisiejszy), sięgam po małą książeczkę pt. "Humor polski", zawierającą zbiór dowcipów na różne okazje. Mam ją dzięki śp. Szwagrowi, który zmarł kilka lat temu i pozostawił nam swoją biblioteczkę, a w niej różne skarby, min. właśnie zbiór dowcipów. Dziś chciałabym zacytować kilka z nich...a dotyczą one różnych nacji i przypisywanych im cech.
                      
                                                 O SZKOTACH
                                                            *
- Czy lekarz uczynił coś, aby przyspieszyć twój powrót do zdrowia?
- Oczywiście. Powiedział, że każda następna wizyta będzie kosztowała o dziesięć funtów więcej, niż poprzednia.
                                                             *
- Idę się utopić- grobowym głosem oznajmia Szkot przyjacielowi.
- Czyś ty oszalał? W najlepszym ubraniu?

                                                O ANGLIKACH
                                                             *
- Milordzie- zwraca się lokaj do swego pana- pozwolę sobie zakomunikować, że do naszego domu dostał się jakiś bandyta. Jest właśnie w salonie.
- Dobrze, John. Przynieś mi dwururkę i z garderoby mój jasny strój myśliwski.
                                                             *
Po polowaniu dwaj dżentelmeni usiedli przy kominku, wyciągnęli nogi i w milczeniu spoglądali na trzaskający ogień. Wreszcie jeden z nich się odezwał:
- Sir, jeśli się nie mylę, pańskie skarpetki zaczynają się palić.
- Skarpetki?- spokojnie spytał drugi dżentelmen.- Pan chciał zapewne powiedzieć: buty.
- Nie, sir. Buty spaliły się pół godziny temu.

                                              O ŻYDACH
                                                            *
- Mam przyjemność znać twoją żonę.
- I ty to nazywasz przyjemnością?

                                                            *
Pewien bogacz zwrócił się do Chaima:
- Słuchaj, Chaimie, jeżeli bez chwili namysłu powiesz kłamstwo, dam ci rubla.
- Jak to rubla? Obiecałeś dwa.

                                              O AMERYKANACH
                                                            *
Jedenastoletni John z Nowego Jorku po raz pierwszy w życiu zobaczył tęczę.
- Jaka piękna!- zawołał.- A czyja to reklama?
                                                             *
Stary kowboj przyprowadził do lekarza młodego kowboja.
- Panie doktorze, postrzeliłem zięcia w nogę. Proszę mu pomóc.
- Strzelał pan do własnego zięcia?
- Kiedy do niego strzelałem, jeszcze się nie zgadzał zostać moim zięciem.

15 komentarzy:

  1. Śmiech rozkusza w nas wszystkie skamiliny, pozwala rozerwać się zasupłanym emocjom i dodaje radości. Dziękuję za to wszystko, Genevieve :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Małgosiu....czasem niestety zapominamy, jak ważny jest śmiech dla naszego zdrowia i dobrego samopoczucia...Ściskam Cię najmocniej i życzę "uśmiechniętego" weekendu:)))

      Usuń
  2. Znałem ongi jednego Szkota, który na pytanie moje, czy go nie irytują te wszystkie o Szkotach dykteryjki, odparł, że nie, bo to przecie wszytko prawda, a prawda irytować nie powinna...
    Ale że to on koniec końców w traktierni uiścił rachunku, tom niepewny, zali to był prawdziwy Szkot...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro uiścił rachunek...to i ja mam poważne wątpliwości, czyliż prawdziwym był ów Szkot....A jeśli tak, to widać nie do końca prawda z tym ich wielkim skąpstwem...Pozdrowienia i ukłony:)))

      Usuń
  3. świetne-;)))).. rozbawiły mnie wszystkie !!!...a ten z -tęczą -no proszę...młode pokolenie, hehe...-;)
    ann

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu:)))A młodzi dziś zapatrzeni są w tablety i smartfony...w niebo rzadko spoglądają:)))

      Usuń
  4. Tak - bowiem uśmiech jest pięknym uczuciem i darem...a dowcipy są potrzebne ale w miarę przyzwoite,Twoje są takie i pójdę w noc uśmiechnięty,może spotkam reklamę..znaczy tęczę hi hi hi ...pozdrawiam cieplutko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Adasiu, że Cię trochę rozbawiłam:)))Pozdrawiam gorąco:-)

      Usuń
  5. hi,hi...bardzo lubię kawały...jednakowoż palę każdy kawał i nie opowiadam, chyba , ze ma być śmiesznie , bo puenty też myle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie...dlatego wolę słuchać, niż opowiadać...Ale na blogu mogę sobie pozwolić...bo tu trudno "spalić" kawał:))) Pozdrowienia i buziaki:-)

      Usuń
  6. Rozbawiłaś mnie Genevieve kochana, dziękuje! Pozdrawiam serdecznie! dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo Dominiko:))) Jak miło, że jesteś:-)

      Usuń
  7. Na kawałach znam się tyle co na wędkarstwie :) I co gorsze, nie mam do nich zupełnie pamięci. Jak ktoś mi opowiada, to zapamiętuję tylko na chwilę, a jak słyszę kolejny to pierwszego już nie pamiętam :) Za to różne anegdoty z życia wzięte łatwiej przyswajam. Pozdrawiam Genevieve. Dziękuję za nowy adres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Virginio:)))Rzeczywiście, trudno jest zapamiętać wszystkie kawały, opowiadane przez kogoś w danym momencie. Ja staram się utrwalić w głowie choć jeden, ale i to nie zawsze się udaje:-) Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam:)))

      Usuń